czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 2

,,- No, i to jaki. Jest dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam'' - Laura Marano

*Oczami Dove*
Biegłam ile sił w nogach za jakimś chłopakiem i dziewczyną, która na mnie wpadła, i podejrzewam że też w tym wszystkim brała udział czarnowłosa dziewczynka. Szybko wybiegliśmy za bramę wejścia na plażę, a potem za drzewa.
- Nie ma go już? - Zapytała brązowowłosa, która razem z blondynem wychyliła się zza bramy.
- Nie, odjeżdżają. - Powiedział, wskazując z oddali tego świra, oraz jego 'grzeczniutkiego' aniołka, którzy wchodzą do ciemno czerwonego auta. Nagle zaczęli się śmiać, po czym dali sobie piątkę za dobrą kryjówkę. Ja patrzyłam się na nich z zdziwieniem.
- Czarnowłosa dziewczynka? - W końcu się odezwałam, a oboje spojrzeli się na mnie.
- Tak. - Odpowiedziała Brązowo oka.
- Płyn od baniek mydlanych czy coś innego?
- Sok - Pokazali na swoich bluzkach, a ja pokazałam im wielką plamę która się wręcz pieniła na mojej sukience.
- A tak w ogóle. Jestem Laura, a to mój przyjaciel Ross. - Dziewczyna podała mi rękę, którą uścisnęłam.
- A mi mówcie Dove. - Uśmiechnęłam się.
- Okej. Miło poznać. - Laura pokazała swoje białe zęby przez uśmiech. - My chyba będziemy zmykać. Trzeba coś zrobić z tą plamą, bo nie zejdzie.
Laura zaczęła układać koc, by go jakimś cudem włożyć do torby, a ja w tym czasie zaczęłam poszukiwać swojej komórki i kluczy do domu. Gdy wyjęłam, zauważyłam dziwny napis na nim - ''Strych''. Czekajcie, co? Przez pomyłkę wzięłam nie ten klucz. Sama do siebie warknęłam.
- Coś się stało? - Spytała Brązowowłosa gdy zobaczyła zaniepokojenie na mojej twarzy.
- Wzięłam nie ten klucz.. - Zrobiłam skwaszoną minę. - A moja ciotka wyszła gdzieś, i nie mam jak dostać się do domu. - Posmutniałam.
- Możesz przyjść do mnie. U mnie goście zawsze mile widziani. - Zaproponowała, a mi pojawił się uśmiech na twarzy.

Przez całą drogę zaczęliśmy pogawędkę o naszych zacnych osobach, by się troszkę poznać. Gdy zbliżaliśmy się do domu Laury, Ross musiał wrócić z jakiejś nieoczekiwanej sprawy do swojego domu, informując że potem wróci.
- Woooow - Mówiłam sama do siebie, wchodząc do ogromnego salonu Laury. Był naprawdę ogromny i luksusowy!
- Tak. Przedstawiam ci mój mały świat! - Machnęła rękoma.
- Mały? - Zaśmiałam się.
- No może, nie aż taki mały - Zaśmiałyśmy się oboje. - Nalać ci czegoś?
- Chętnie. - Powiedziałam, a dziewczyna ruszyła w stronę kuchni, i po chwili wyleciała mi z oczu. Ja jak to zwykle rozglądałam się i wpatrywałam we wszystkie małe szczegóły. Nagle zauważyłam jakieś ramki ze zdjęciami. Coś mnie natchnęło, i ruszyłam w ich stronę. Na jednym zdjęciu była mała Laura. Nie mogłam się obszeć! A na drugim.. Była chyba Laura i Ross. Na zdjęciu mieli około 7/8 lat, jak mi się zdawało.
- Widzę że spodobały ci się zdjęcia - Usłyszałam głos, i gwałtownie się obróciłam zastając tam Laurę uśmiechniętą jak nigdy. - To ja i Ross w 2 klasie. Po jakimś baliku, szczerze nie pamiętam jakim. - Dziewczyna chwyciła zdjęcie.
- Czyli znacie się już jakiś szmat czasu? - Zaciekawiłam się.
- No, i to jaki. Jest dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam. - Uśmiechnęła się do zdjęcia po czym odłożyła, i podała mi zimną colę z kostkami lodu. - A tak, jesteś nowa w mieście?
- Przyjechałam na całe wakacje do ciotki. Nawet mi się zdaje, że mieszka trzy ulice dalej od ciebie. - Dziewczyna zaczęła się zastanawiać. - Wysoka blondynka, młoda..
- Pani Eva?
- Tak!
- Pani Eva to twoja ciotka? Uwielbiam ją. Kiedyś uczyła w-fu w mojej szkole, ale szkoda że nie moją klasę, ponieważ była naprawdę dobra. Teraz nie wiem dlaczego odeszła.
- Ma własną firmę. - Powiedziałam z zachwytem, siadając na fotel, a brązowowłosa prze de mną.
Nagle rozległ się dźwięk komórki Laury. Dziewczyna szybko sprawdziła, po czym wnioskując że to sms, przeczytała na głos.
,, Dzisiaj wieczorem przyjechać ma moja kuzynka w odwiedziny. Chyba kiedyś Ci o niej wspominałem.  Zobaczymy się jutro. Ross''

Przez dobre 2 godziny rozmawiałam z Laurą o wszystkim i o niczym, przez co niektóre tematy doprowadzały mnie do śmiechu, tak jak brązowowłosą. Okazało się też, że mamy bardzie wiele wspólnego. Obie kochamy muzykę i śpiew. Gdy w końcu wybiła godzina 16:30, postanowiłam wrócić, ponieważ miałam nadzieję że ciotka wróci o tej godzinie, bo jak nie to będę musiała wspinać się przez płot, a potem wybić szybę od okna by dostać się do środka. Wymieniłam się też numerami z Laurą, i umówiłyśmy się na jutro.
Gdy wyszłam od Laury, szłam drogą którą miałam nadzieję że dojdę do domu. Cały czas błądziłam, ale jakoś doszłam do domu, i stanęłam przy furtce.
- Tylko żeby była otwarta.. - Powiedziałam do siebie, i popchnęłam ją, przez co prawie upadłam. Furtka lekko się otworzyła, a ja weszłam z nadzieją że zastam kogoś w domu. Jednak myliłam się. Nikogo nie było. Usiadłam na trawie, i zaczęłam się zastanawiać.
- Wiem! - Powiedziałam, i wstając pobiegłam za dom, gdzie znajdowały się kamienie, a dookoła nich kwiaty. Patrzyłam na każdy z nich. Po chwili podniosłam jeden, i ujrzałam świecący się klucz od domu.
- Oj ciociu ciociu.. Jednak jesteś taka sama jak mama - Uśmiechnęłam się i pobiegłam do domu wchodząc do środka, i biorąc coś do jedzenia.

*Oczami Laury*
Gdy blondynka opuściła mój dom, nie wiedziałam co zrobić. Postanowiłam pójść do mojego królestwa , i zasiadając na moje łóżko, otworzyłam laptopa i włączyłam w telewizji program na którym puszczali najnowsze hity. Weszłam w pocztę, i zobaczyłam nową wiadomość. Szybko odczytałam, i zaczęłam czytać na głos do siebie samej:
Cześć Laura!
Znalazłam wolne parę dni za dwa tygodnie, więc postanowiłam do Ciebie napisać jeśli chodzi o tą sprawę. Miała byś czas by się ze mną spotkać? Nie widziałam Cię dwa miesiące, więc chyba nie zaprzeczysz. Selena. xx :)

Zrobiłam szerokie oczy, po czym uśmiechnęłam się z zachwytu. Selenę poznałam na jej własnym koncercie, dobre pół roku temu. Pewnie się zastanawiacie, jak. Już wam mówię. Po występie wszyscy fani poszli za scenę mając nadzieję o zdjęcie. Ja zostałam na końcu, ale i tak byłam wszystkich zachwycona, tylko dziwiło mnie to, że Selena nie miała ochoty na nic po swoim występie. Gdy wszyscy się rozeszli, ja byłam ostatnia. Wychodząc, zza sceną zobaczyłam uciekającego faceta, który po wyjściu potknął się a z jego rąk wyleciała złota branzoletka z napisem Selena. Facet zemdlał, a ja wykorzystując sytuację chwyciłam zdobycz i pobiegłam szukać gwiazdy. Znalazłam ją w jakimś korytarzu, przez który dostałam się omijając ochroniarzy.
Spotykając Selenę szybko jej to oddałam, a dziewczyna dziwiąc się że nie zachowałam sobie tej branzoletki dla siebie, i oddałam jej, wręcz się wzruszyła. Oczywiście nie musiało zabraknąć ochroniarzy, którzy jak najszybciej znaleźli mnie, a Selena kazała im odejść, ponieważ jestem po prostu jej znajomą w odwiedzinach. Przez to zdarzenie zaprzyjaźniłyśmy się, ale rzadko co ją widziałam, ponieważ rozumiecie. Dużo ma na głowie, i oczywiście ją rozumiem.
Szybko odpisałam Selenie, i nie mogłam opanować radości że w końcu ją spotkam. Wyłączyłam laptopa, i pobiegłam na ogródek, by coś porobić na świeżym powietrzu.
___________________________________________________________
2 Roooooozdziaaaaaaał XD
Trzy dni ten rozdział albo zmieniałam, albo coś poprawiałam.. ale w końcu wszystko jest ok. Taką mam nadzieję, że wam się spodobał. Trudno było mi też wejść na internet, ponieważ ściągam z Origin Sims 2 wszystkie części, i dziwnym trafem od czasu do czasu komputer tnie mi się masakrycznie. Termin ściągania jest do dzisiaj, czyli 31, ale mi nadal się ładuje i ściąga, i miejmy nadzieję że do końca dnia uda się pobrać. :))
Czytasz - Komentujesz - Motywujesz!


3 komentarze:

  1. Fantastyczny :))
    Życzę weny
    Zapraszam:
    maranor5story.blogspot.com
    r5ormaranostory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny i właśnie też ściągałam 3 dni temu simsy haha XD

    OdpowiedzUsuń